Muzyczne anegdoty

Włoski kompozytor i pianista Franco Alfano (1876-1954) został zapytany przez pewnego początkującego i zarozumiałego pianistę:
- Czy nad fortepianem powinienem powiesić portret Chopina czy Mozarta?
- Najlepiej Beethovena.
- Dlaczego właśnie Beethovena, a nie Chopina czy Mozarta?
- Beethoven był głuchy!

***********************************

Kiedyś zapytano Jana Sebastiana Bacha, co należy robić by stać się wybitnym organistą. Mistrz bez namysłu odpowiedział:
- Trzeba tak mało. Nauczyć się tylko trzech rzeczy: grać, grać i grać.

************************************

Ludwik van Beethoven odwiedził pewną kobietę. Podczas wizyty kompozytor zdjął marynarkę, która upadła na podłogę i zasiadł do fortepianu. Zaledwie zagrał kilka taktów, gdy syn pani domu podniósł z podłogi marynarkę i zaczął ją czyścić szczotką. Beethoven grał dalej. W pewnej chwili wstał i chwyciwszy marynarkę, rzekł:
- Chłopcze, skoro już czyścisz jak ja gram, to przynajmniej czyść do taktu!

************************************

Gdy Ludwik van Beethoven był u szczytu sławy, pewna dama zapytała go, dlaczego się nie żeni.
- Droga pani, jestem taki brzydki, że żadna kobieta nie wyraziła dotąd chęci zostania moją żoną. A gdyby nawet znalazła się taka, to i tak nie ożeniłbym się z nią, bo nie lubię kobiet o złym guście – odpowiedział Beethoven.

************************************

Wybitny niemiecki kompozytor Jan Brahms (1833-1897) znany był ze swego konfliktowego charakteru. Pewnego razu opuszczając towarzystwo, w którym znalazł się po raz pierwszy, powiedział:
- Jeżeli jest tu ktoś, kogo zapomniałem obrazić, proszę aby zechciał mi wybaczyć!

************************************

Jan Brahms wybrał się do restauracji i zażądał najlepszego wina. Gospodarz spełniając życzenie znakomitego gościa, przyniósł butelkę wina, dodając:
- Przewyższa ono wszelkie inne gatunki, tak jak muzyka Brahmsa przewyższa każdą inną muzykę.
- W takim razie - rzekł kompozytor - niech pan zabierze to wino i przyniesie mi butelkę Beethovena.

************************************

Ludwik van Beethoven (1770-1827) po wysłuchaniu kilku utworów, odegranych na fortepianie przez pewnego młodego pianistę mającego doskonałe mniemanie o swoich zdolnościach muzycznych, rzekł:
- Szanowny panie, musi pan jeszcze bardzo, bardzo długo grać na fortepianie, zanim pan zrozumie, że nic pan nie umie.

************************************

Na uroczystość odsłonięcia pomnika Ludwika van Beethovena w Bonn przyjechali goście z całej Europy. Trybunę dla dostojnych gości ustawiono tak niefortunnie, że statua Beethovena zwrócona była do niej tyłem. Po odsłonięciu pomnika nastąpiła konsternacja, a wtedy mistrz ceremonii nie tracąc głowy rzekł:
- Ekscelencje wybaczą! Za życia był gburem i takim pozostał po śmierci!


Podróżny, który zjawił się w Wiedniu w dzień pogrzebu Ludwika van Beethovena, ujrzał miasto czarne od ludzkiego mrowia wyległego na ulicę. Z ciekawości zapytał staruszkę stojącą przy straganie na rynku:
- Co się tutaj dzieje?
- To pan nie wie? Chowają wodza muzyków. Mistrza mistrzów!

************************************

Po premierze opery Carmen francuskiego kompozytora Jerzego Bizeta (1838-1875) jeden z krytyków napisał:

W tej operze nie było nic hiszpańskiego. Jedynie sceny w szatni przypominały walki byków.

************************************

Wybitny niemiecki kompozytor Jan Brahms (1833-1897) znany był ze swego konfliktowego charakteru. Pewnego razu opuszczając towarzystwo, w którym znalazł się po raz pierwszy, powiedział:
- Jeżeli jest tu ktoś, kogo zapomniałem obrazić, proszę aby zechciał mi wybaczyć!

************************************

Pewnego wieczoru znajomy zaczepił na ulicy Jana Brahmsa:
- Dokąd tak się spieszysz?
- Do domu na kolację. Będzie indyk!
- To będzie wspaniała uczta! A ilu będzie biesiadników?
- Dwóch: ja i indyk!

************************************

Pewien młody kompozytor zagrał przed Janem Brahmsem swój najnowszy utwór i czekał w napięciu na opinię mistrza. Po chwili milczenia Brahms rzekł:
- No, hmm... Gdzie pan kupił taki dobry papier nutowy?

************************************

Słynny włoski tenor Enrico Caruso (1873-1921) jechał pociągiem na występy zagraniczne.
Nagle do przedziału wpadł zdyszany krawiec teatralny. Wręczył artyście pokaźny pakunek i rzekł:
- To korona, którą zapomniałem włożyć do innych rekwizytów!
Na granicy do przedziału wszedł celnik i pyta artystę:
- Czy jest coś do oclenia?
- Nie.
Celnik spogląda podejrzliwie na śpiewaka i zaczyna sprawdzać jego bagaże. Na widok mieniącej się bogactwem korony celnik zaniemówił, a po chwili rzekł nieśmiało:
- Proszę mi wybaczyć, Wasza Wysokość. Nie poznałem...

************************************

Rosyjski kompozytor Piotr Czajkowski (1840-1893) przygotowywał pewnego razu koncert w małym mieście. Podczas próby oboista ciągle grał zbyt głośno. Zirytowany kompozytor zapytał:
- Czy naprawdę nie potrafi pan grać ciszej?
- Ba! Gdybym potrafił, nie siedziałbym przez całe życie w tej dziurze!

************************************

Amerykański kompozytor i pianista George Gershwin (1898-1937) będąc początkującym kompozytorem otrzymał od wydawcy srebrny zegarek, jako honorarium za kilka utworów. Po pewnym czasie muzyk przyszedł do wydawcy z pretensją, że otrzymany zegarek nie chodzi. Na to wydawca:
- A czy pan sądzi, że pańskie utwory idą?

************************************

Kiedyś w jednej z rzymskich winiarni słynny śpiewak operowy Beniamino Gigli (1890-1957) przysiadł się do stolika, przy którym siedział już chłopiec. Po chwili wywiązała się między nimi rozmowa.
- A więc jesteś gazeciarzem, chłopcze?
- Tak, proszę pana.
- To chyba prosta i bardzo przyjemna praca? Jak myślisz, czy byłby ze mnie dobry gazeciarz?
- Czy ja wiem? żeby dobrze sprzedawać gazety, trzeba je umiejętnie reklamować, a żeby je reklamować, trzeba mieć dobry, donośny głos.


Kiedy Jerzy Fryderyk Haendel był jeszcze młodym muzykiem, jego koncerty nie cieszyły się powodzeniem. On jednak pocieszał się i mówił do przyjaciół:
- Kiedy sala jest pusta, muzyka lepiej rozbrzmiewa.

************************************

Jerzy Fryderyk Haendel był wielkim żarłokiem. Pewnego razu wszedł do gospody i zamówił kolację dla czterech osób. Po długim czasie oczekiwania zawołał donośnym głosem:
- Gdzie jest moja kolacja !?
- Podamy ją, gdy tylko przyjdą zaproszeni przez pana goście!
- A więc dawajcie szybko! Zaproszeni przeze mnie goście to ja!

************************************

Pewnego razu Jerzy Fryderyk Haendel został zaproszony na przyjęcie. Wiedząc, że muzyk jest smakoszem, gospodarz domu poczęstował go znakomitym winem.
- Jak panu smakuje, mistrzu? Czy nie sądzi pan, że to wino jest równie cudowne jak pańskie oratorium?
- Smakuje, smakuje - przyznał Haendel - ale coś mi cienko śpiewa.
- Jeśli panu nie smakuje, proszę sobie wybrać inne. Mam jeszcze w piwnicy porto, burgunda, tokaj, reńskie...
- Proszę przynieść wszystkie. Oratorium nigdy nie może obejść się bez chóru!

************************************

Enrico Caruso zapytany kiedyś, jakimi zdolnościami do muzyki cechują się poszczególne narody, odpowiedział:
- Niemcy i Francuzi są stworzeni do komponowania muzyki: Włosi, by ją zaśpiewać; Polacy, by ją zagrać; Rosjanie, by ją zatańczyć; Anglicy, by ją wysłuchać, a Amerykanie, by za nią zapłacić!

************************************

Jedna z liczących się uczelni w Anglii nadała Jerzemu Fryderykowi Haendlowi (1685-1759) tytuł doktora honoris causa. Kiedy zawiadomiono o tym muzyka, zaznaczając, że za wypisanie dyplomu musi zapłacić, zawołał:
- Co?! Za to, że będę kolegą tych baranów, mam jeszcze płacić?

************************************

Światowej sławy polski śpiewak operowy Jan Kiepura (1902-1966) wypoczywał kiedyś w leśniczówce.
- Czy macie tu w tej głuszy budzik? – zapytał gospodarza.
- Po co mistrzu? Nas budzą koguty!
- Naprawdę?
- Tak.
- To proszę im powiedzieć, żeby jutro obudziły mnie piękną melodią o siódmej
rano.

************************************

Gdy Józef Joachim był jeszcze chłopcem, grał na przyjęciu u pewnego arystokraty Sonatę Kreutzerowską Beethovena. W utworze tym są dłuższe pauzy. Po jednej z nich podeszła do niego pani domu i szepnęła mu na ucho:
- Drogi chłopcze, zagraj nam lepiej coś, co umiesz dobrze na pamięć

************************************

Wybitny polski kompozytor Mieczysław Karłowicz (1876-1909) był zapalonym wędkarzem. Kiedyś, gdy łowił ryby w niedozwolonym miejscu, podszedł do niego strażnik i zapytał:
- Jakim prawem łowi pan tu ryby?
- Czynię to pod nakazem nieodpartej przemocy niezgłębionego, intuicyjnego geniuszu ludzkiego nad upośledzoną, nędzną kreaturą...
- Pan wybaczy, ale nie znam tych wszystkich nowych zarządzeń!

************************************

Pewien pianista wrócił z koncertowego tournée po Izraelu. Po powrocie zwierzył się Herbertowi von Karajanowi, że musiał dwukrotnie przerwać występy, ponieważ w czasie działań wojennych został ostrzelany przez Arabów.
- Naprawdę? - zdziwił się dyrygent. - Nie sądziłem, że Arabowie tak dobrze znają się na muzyce